wtorek, 23 sierpnia 2011

Telefoniczne pozyskiwanie klientów

Telefoniczne pozyskiwanie klientów - jak skutecznie zniechęcić do siebie klienta.

Wtorek. Dochodzi 12-ta. Przygotowuję ofertę dla klienta.
Dzwoni/gra telefon :)

- Dzień dobry, tu bla balkadk laskfalk z firmy slakj al czy mogę rozmawiać z panem x?
- Dzień dobry, czy może Pani powtórzyć?
- Nazywam się sdlfksj flka (odpowiednio szybko, żebym czasami nie zrozumiał) z firmy y. Czy jest pan zainteresowany pozyskaniem nowych klientów. Pomagamy firmą pozyskiwać do 60% nowych klientów.
- Słucham (przy kolejnym telefonie tego typu moje zainteresowanie spada, ale z szacunku dla osób po tamtej stronie wysłucham).
- Tak jak wspomniałam, zajmujemy się pomaganiem w pozyskiwaniu nowych klientów. Mamy bardzo dużą skuteczność. .....
- Czy oprócz pozycjonowania i linków sponsorowanych oferujecie coś jeszcze?
- Oczywiście, pozycjonowanie i linki sponsorowane, to tylko część z naszych działań.
- Jak pani widzi w google jestem pierwszy, więc pozycjonowanie i linki ... mnie nie interesują. Proszę powiedzieć co jeszcze możecie mi zaoferować.
- Oczywiście są jeszcze inne sposoby na pozyskiwanie klientów. Kiedy może pan porozmawiać z naszym specjalistą? W środę o 15-tej panu pasuje?
- Proszę powiedzieć co jeszcze macie w swojej ofercie. Bo jeśli tylko pozycjonowanie i l. to nie ma sensu się spotykać.
- ....
- ....
- Jeśli nie jest pan zainteresowany linkami s. i pozycjonowaniem to nie ma sensu.
........

I takie trzy rozmowy pod kolei.

Wiecie co teraz robię jak ktoś dzwoni do mnie żeby mi coś zaproponować? ... Dokładnie.

Wcześniej słuchałem co mają do powiedzenia. Ale nie lubię jak mnie ktoś okłamuje.

Dzwonisz idiotko z pozycjonowaniem i linkami s. to ku... powiedz, że tylko to masz w ofercie a nie p.... bez sensu. Przez takie sytuacje sami sobie psują rynek.

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Studenci dorabiają nosząc ulotki

"Dzień dobry, ulotki. Proszę otworzyć."
Znacie to? Osoby, które mieszkają w blokowiskach na pewno.
Codziennie tony druków bezadresowych lądują w naszych skrzynkach pocztowych. Wprawdzie są wystawione koszyki na reklamy, ale to nie pomaga. Druki tam lądujące bardzo szybko są wyciągane przez osoby sprzątające lub osoby zbierające makulaturę. Ostatecznie, jak kosze są dziurawe,to wiatr wyciąga połowę i roznosi po trawnikach.
A wystarczy napisać na skrzynce przekreślone "db" lub po prostu, że nie chcemy reklam i nikt nam nie wrzuci :)
Wracając jednak do tematu studentów. Roznoszenie ulotek jest niestety dla połowy z nich jedyną możliwością dorobienia.
Jak szukają pracy? Najczęściej wpisują kolportaż ulotek Wrocław i wysyłają swoje CV, zgłoszenia i oferują swoje usługi.
Wydawałoby się, że ulotki to kiepska praca - owszem trzeba się nachodzić, nasłuchać. Jednak porównując do innych zajęć, jest to praca dość bezpieczna, stabilna i brak w niej odpowiedzialności (jak choćby w pracach budowlanych). Najlepsze w tym wszystkim są zarobki - bo podobne do branży budowlanej.

piątek, 12 sierpnia 2011

Jak dawno tu nie pisałem

Na rozgrzewkę napiszę jakie ponoszę konsekwencje "wolnego" od Internetu.

Przypomnienia o zapłacie za domeny dostaję na maila. I niestety zdarzyło mi się przegapić.

Hm. A już byłem w ogródku :D

Artykuły biurowe Wrocław - interesująca mnie fraza. I niestety poleciałem ...

Wystarczyło kilka dni, żeby dostać kopa.

Wniosek - albo płać z wyprzedzeniem, albo nie rób sobie wolnego od kompa

sobota, 27 listopada 2010

Colin McRae

Przed chwilą widziałem obrazek na stronie, jakimś blogu, niestety zamknąłem, a uczucie przyszło po chwili.
Przypomniała mi się gra Colin McRae 2. Późniejsze wersje nie podobały mi się. Ale ta była świetna.
Oj, ile godzin spędziliśmy przy niej, pobijając kolejno rekordy trasy.
Wszystko opanowane do tego stopnia, że wystarczyło lekko najechać na trawę i dalsza droga nie miała sensu ;)
Kurcze, ale miłe wspomnienie.
Pozdrawiam chłopaków (szkoda ....)

środa, 22 września 2010

moja krew została na ścianie

O tej porze nie powinno ich już być.
Jestem człowiekiem bardzo wyrozumiałym i cierpliwym. Nie lubię jednak jak ktoś przesadza.

Wakacje się skończyły, więc człowiek powinien mieć spokój od komarów. A tu - trafił mi się jeden zaspany, opóźniony, nie wiem ...

Rozumiem też to, że musi się napić krwi, żeby żyć.
Niech jednak się napije i odleci i da spać.
Nie. Mi trafił się jakiś wyjątkowy.
Wystawiłem nogę, niech ugryzie i da mi się wyspać - akurat dzisiaj tego potrzebowałem.
Ale on nie chciał.
Jak można człowiekowi godzinę przed pobudką latać koło głowy. Kurde jak mu nie smakuje noga, to niech przynajmniej jakoś cicho podleci, nie wiem ku.. jak nie potrafi cicho latać, to z z buta niech ciśnie. A ten palant (chyba specjalnie) latał koło ucha.
Wiecie jak to jest, gdy godzinę przed pobudką czujecie, że nie chce się wam spać (po czterech godzinach)?
No i zepsuł mi noc ...

Dorwałem go po trzynastej :) (sam się upomniał, zamiast spać, to w dzień atakuje)

No i został przyparty do muru :D Z całym zapasem krwi.

A wystarczyłoby, żeby napił się trochę i poleciał.
Testował granicę mojej cierpliwości - to takie ludzkie :/

wtorek, 27 lipca 2010

Wyrwałem nadzianą babeczkę

W zasadzie od samego początku wiedziałem, że do tego dojdzie. To się czuje od razu.
Pierwsze spojrzenie, zmierzyłem ją i już wiedziałem, że nie poprzestanę dopóki jej nie zdobędę.
Od początku.
Była w grupie, równie nadzianych jak ona sama. Jednak nie czekałem od razu ruszyłem "do ataku".
Po chwili zacząłem ją odrywać od otoczenia. Nie było łatwo, trochę się nakombinowałem. Wiedziałem jednak, że warta jest włożonego wysiłku.
W świetle żarówek widziałem jej brązową opaleniznę, kusiła mnie coraz bardziej.
Była już moja.
Tyle przygotowań, tyle walki, nie chciałem jej szybko skonsumować.
Zaprosiłem jeszcze czarną. Wiedziałem, że wieczór dopiero się rozpoczyna.
Przed konsumpcją zrobiłem jej zdjęcie, jednak nie chce mi się wklejać :D

poniedziałek, 26 lipca 2010

Wspaniałe wykorzystanie słowa „nie”.

Jeśli zastanawialiście się nad wykorzystaniem słowa „nie”, to pewnie wiecie jak ono działa. Pomijając oczywiście jego standardowe wykorzystanie.
Zacznijmy więc od reklamy. Jak często słyszycie lub czytacie „nie rób ...”, „nie czytaj dalej ...”?
Na pewno część osób (chciałem napisać większość, ale przypomniał mi się powód, dla którego piszę ten tekst) zdaje sobie sprawę z tego, że jest to wykorzystanie ludzkiej cech to „zrobienia ...”, „czytania dalej ...”. To za sprawą przekorności jaką wielu w sobie często odkrywa (nikt mi nie będzie mówił, co mam robić :)).
I kolejne wykorzystanie – podświadomość. Zdajecie sobie sprawę z tego, że podświadomość nie „lubi” zaprzeczeń z użyciem „nie”?
Typowy test – przeczytaj głośno zamknij oczy i powiedz jeszcze raz:
nie myśl o żółtej, soczystej, kwaśnej cytrynie;
nie myśl o czerwonej truskawce.
Myślałeś o cytrynie lub truskawce?
Tak → czytaj dalej dalej.
Nie → miłego dnia.

Powtarzanie słowa „nie”
Skoro tu jesteście to pewnie odpowiedzieliście prawdziwie.
Ucząc się języka, ucząc się jeżdżenia na rowerze, pisania na klawiaturze powtarzamy często te same czynności, wymawiamy słowa. Po jakimś czasie nie wiadomo skąd nie musimy się zastanawiać nad tym co robimy. „Samo nam to wychodzi”. Sam ruch łyżką przy jedzeniu zupy. Popatrzcie jak bardzo jest to złożony proces. Ile dzieci mają problemu, żeby prawidłowo, nie rozlewając zupy po stole, trafić łyżką do buzi.
To teraz sobie wyobraźcie, że zamiast powtarzać często słówka nowo poznawanego języka – dwa razy dziennie (co najmniej) powtarzamy „jestem wesoły”. Wiecie jak to się zakończy? Spróbujcie, choć przez dwa tygodnie.
Ok. A teraz wracając do słowa nie. Powtarzamy dwa razy dziennie (co najmniej) „nie jestem zdenerwowany”. Ktoś chce spróbować? Jeśli nie, bo wiecie jakie będą rezultaty, to „nie wyobrażajcie sobie, że ponad połowa społeczeństwa wciąż ro robi. Nie myślcie teraz o ludziach stojących w długich kolejkach sklepowych, stojących w korkach na ulicach”.
Wierzycie, że tak jest?

Jeszcze jedno.
Wyobraźcie sobie sytuację, że zawieramy układ: Wy codziennie powtarzacie sobie „jestem zadowolony, jestem szczęśliwy, jestem wesoły”, a za każdy uśmiech płacę Wam.

Lub drugi układ: Codziennie powtarzacie: „jestem zły, jestem złodziejem, lubię zdradzać żonę, ciągle kłamię”, a za każdy „zły” uczynek wy mi płacicie?

Którą wersję wolicie? To teraz „najzabawniejsze”. Większość wybiera opcję drugą. Wierzycie?

Czytasz dalej – dowód.
Nie czytasz – Miłego dnia.

Zanim przeczytacie tekst układu, przypomnijcie sobie:
1.„nie myśl o żółtej, soczystej, kwaśnej cytrynie”

I teraz układ:

1.Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
2.Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.
3.Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
4.Czcij ojca swego i matkę swoją.
5.Nie zabijaj.
6.Nie cudzołóż.
7.Nie kradnij.
8.Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
9.Nie pożądaj żony bliźniego swego.
10.Ani żadnej rzeczy, która jego jest.

Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem pomysłowości twórców. Podziwiam was bardzo, wiem, że to tylko ziarno z całej góry pomysłowości, którą świetnie wykorzystujecie.